Konie szlachetne
18.08
2026

Czempionat Źrebiąt to dopiero początek – wyzwania polskiej hodowli koni

Kolejny już Czempionat Źrebiąt zorganizowany przez KPZHK przeszedł do historii. Od wielu lat mam przyjemność uczestniczyć w tym wydarzeniu, przez ten czas zmieniło się wiele, miejsce, ludzie to organizujący, hodowcy, niektórzy przestają brać udział w tym wydarzeniu, ich miejsce zajmują kolejni. Ale jedno nie ulega zmianie, mianowicie zaangażowanie i wysoki poziom hodowlany imprezy. W tym miejscu z reguły następuje wyliczanie czempionów i tych, którzy znaleźli się na kolejnych miejscach na podium i poza nim. Myślę, że możemy sobie to podarować, suche wyniki i krótkie charakterystyki codziennie  możemy znaleźć w mediach społecznościowych. Ci z was, którzy byli na tym wydarzeniu lub obserwowali transmisję na żywo, z pewnością przyznają mi rację, że zaprezentowane źrebięta reprezentowały sobą bardzo wysoki poziom, co znalazło też odzwierciedlenie w ocenach i starałem się  to podkreślić w komentarzach. W tym momencie padnie podstawowe pytanie: ,, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?” Jeżeli mamy naprawdę tak dobre źrebaki, w dobrym typie sportowym, nowoczesne, interesujące rodowodowo, obdarzone dobrymi chodami podstawowymi a w niektórych przypadkach wręcz doskonałymi, to dlaczego nie ma to aż takiego dużego przełożenia na wyniki w sporcie, jakiego można by oczekiwać? Czempionat źrebiąt, to pierwszy etap selekcji, podstawa symbolicznej ,, piramidy hodowlanej”. Problemy zaczynają się później. Harm Thormählen ( hodowca między innymi ogiera Capitol), powiedział kiedyś w udzielonym wywiadzie „ Hodowla koni, w zasadzie jest bardzo prosta, wystarczy wziąć dobrą klacz i skojarzyć ją z dobrym ogierem. Trudnością jest potem znalezienie odpowiednich jeźdźców, którzy będą umieli nasze inteligentne, wrażliwe, zaawansowane w krew, nowoczesne konie ,odpowiednio szkolić i dbać o ich rozwój”. Myślę ,że to zdanie doskonale obrazuje naszą sytuację, mamy bardzo dobre źrebięta, ale nie do końca umiemy im zapewnić dobre wejście w dorosłość i dalszy rozwój. Miejsce zajęte na czempionacie źrebiąt nie jest nigdy oceną i wyrokiem ostatecznym. W hodowli koni wierzchowych, potrzebujemy o wiele więcej elementów mówiących nam o jakości materiału i czy podążamy w dobrym kierunku. Bardzo szkoda, że nie odbyła się zaplanowana próba dzielności klaczy. To niezmiernie ważny element oceny koni. Często jedyna szansa żeby przyszła klacz hodowlana poddała się ocenie swojej przydatności wierzchowej. Problemem naszym jest też to, że w zasadzie zawody jeździeckie, nie dostarczają nam odpowiedniej ilości informacji na temat  jakości hodowanych przez nas koni. Żeby tak było musimy mieć na każdych okręgowych zawodach osobną ocenę młodych koni wchodzących do sportu. Nie tylko konkursy kwalifikujące do MPMK, ale wszystkie konkursy, w których udział biorą młode konie. Konkursy z trafieniem w normę czas prawie nic nam nie mówią.  Gdybyśmy w przypadku młodych koni skokowych czy ujeżdżeniowych oceniali jakość materiału, jezdność, technikę skoku, inteligencję, przydatność itd. Mogło by się okazać nagle, że do masowego sportu wcale nie potrzebujemy potomków ogierów z pierwszych stron gazet czy wyszukiwarki internetowej. Chcąc gonić świat i nie marnować pracy setek hodowców, musimy stworzyć sobie odpowiednie narzędzia. Dostarczające nam maksymalnie dużo informacji o hodowanych przez nas koniach na każdym etapie selekcji. Zaczynając od oceny źrebiąt, przez ocenę w skoku luzem, próby dzielności klaczy i ogierów, kończąc na zawodach oceniających jakość konia skokowego, czy przydatność do dyscypliny ujeżdżenia. Im więcej koni poddanych takiej ocenie, tym większa dokładność naszej analizy.  Każdy, kto miał okazje chociaż raz oceniać konie na tego typu imprezach i nie tylko oglądać efekt pracy hodowców, ale również widzieć z bliska ile serca wkładają w ten występ, z jaką uwagą wsłuchują się w oceny i w to co mówi sędzia komentujący ocenę, przyzna mi rację, że tego pozytywnego zaangażowania i związanego z tym entuzjazmu nie można zaprzepaścić,  poprzez brak odpowiednich mechanizmów selekcyjnych. Hodowla koni to bardzo długotrwały proces, gdzie od podjętej decyzji o kojarzeniu, do ewentualnych sukcesów w sporcie mija wiele lat. W hodowli koni zawsze musimy myśleć w kategorii generacji, w każdym tego słowa znaczeniu. Meredith Michaels-Beerbaum w swojej książce biograficznej napisała: ,, Hodowca konia odnoszącego sukcesy w sporcie, zdaje sobie sprawę, że musi udać się na cmentarz, żeby mieć komu za ten sukces podziękować.

Może to najwyższy czas, abyśmy więcej nie tracili czasu.

 

Henryk Soboń